Nowy podmorski światłowód połączy Europę i Kanadę z pominięciem USA
Rządy Kanady i państw europejskich planują budowę podmorskiego kabla światłowodowego o nazwie “Leif Erikson”. Inwestycja warta ponad 620 mln dolarów ma połączyć oba kontynenty, całkowicie omijając terytorium Stanów Zjednoczonych. Decyzja ta wynika z chęci zabezpieczenia globalnego transferu danych oraz napięć politycznych w Ameryce Północnej i będąc niejako odpowiedzią na amerykański projekt “Petal”. Pod koniec października w Montrealu odbędą się kluczowe rozmowy na temat przyszłości tego projektu.
Spis treści:
Dlaczego kabel Leif Erikson ominie Stany Zjednoczone
Obecnie znaczna część kanadyjskiego ruchu sieciowego przechodzi przez infrastrukturę telekomunikacyjną w USA. Pogorszenie relacji dyplomatycznych na linii Kanada-USA sprawiło, że uniezależnienie od USA stało się priorytetem dla rządu, na którego czele stoi premier Mark Carney. Nowy podmorski światłowód ma zagwarantować wyższe bezpieczeństwo sieciowe i bezpośredni transfer danych.
Taka infrastruktura, przypominająca w założeniach geopolitycznych internetowy nord stream, ma znaczenie dla zabezpieczenia międzynarodowych sieci przesyłowych na wypadek sabotażu, działalności statków i opuszczanych przez nie kotwic. Tworzy to alternatywę dla zagrożonych tras przebiegających przez Morze Czerwone. Kanada posiada już kable łączące ją z innymi regionami. Przykładem jest Topaz należący do Alphabet Inc., który zapewnia łączność z Japonią, jednak projekt “Leif Erikson” to krok w kierunku budowy w pełni niezależnej infrastruktury krajowej.
Trasa i koszty budowy nowego światłowodu z Europy do Kanady
Koncepcja nazwana na cześć wikinga uznawanego za pierwszego Europejczyka w Ameryce Północnej jest rozwijana od ponad pięciu lat. Za przedsięwzięciem stoi norweska firma Bulk Infrastructure Group AS, a jej założyciel i przewodniczący rady wykonawczej, Peder Nærbø, zakłada stworzenie sieci o koszcie przekraczającym 620 mln dolarów.
- Odcinek podmorski o długości około 4600 km połączy południowy kraniec Norwegii, poprowadzi przez Ocean Atlantycki i dotrze do miejscowości Happy Valley-Goose Bay w prowincji Nowa Fundlandia i Labrador we wschodniej Kanadzie.
- Odcinek lądowy będzie liczył około 1900 km i przebiegnie przez prowincję Quebec aż do Montrealu.
Inwestycja wpisuje się w potrzeby branży sztucznej inteligencji. Zasilanie energią wodną, w którą obfitują Norwegia, Quebec i Labrador, oraz chłodny klimat ograniczają zapotrzebowanie na chłodzenie, jakiego wymagają centra danych.
Szczyt w Montrealu zdecyduje o przyszłości przesyłu danych
Planowany na 29 i 30 października 2026 roku szczyt w Montrealu zgromadzi przedstawicieli Kanady oraz Unii Europejskiej. Rządy mają dyskutować o sposobach rozwoju cyfrowych połączeń (w tym o trasach między Kanadą a Azją) i wypracować wspólne stanowisko. Informacje o planach, opublikowane 21 października 2026 roku o godzinie 06:45, wskazują, że fizyczna budowa pozostaje w fazie analiz.
Norweska firma szuka kanadyjskiego partnera strategicznego do przejęcia większościowego udziału w projekcie. Wymagane jest pozyskanie finansowania, zebranie deklaracji od klientów oraz przeanalizowanie wariantów tras przez rząd Kanady i Unię Europejską. Odcinek lądowy wymaga uzyskania pozwoleń oraz poparcia od rdzennych społeczności zamieszkujących terytoria, przez które poprowadzony zostanie kabel. Jak zauważa Erin O’Toole, były kanadyjski polityk i obecny szef działalności północnoamerykańskiej firmy doradczej ADIT zajmującej się analizą ryzyka, bezpieczeństwo telekomunikacyjne z Europą to ważny element współpracy handlowej.
*Powyższy artykuł ma charakter wyłącznie informacyjno-edukacyjny i bazuje na publicznych doniesieniach medialnych oraz planach inwestycyjnych aktualnych na dzień publikacji. Projekt budowy infrastruktury telekomunikacyjnej znajduje się obecnie w fazie wstępnych analiz, dlatego ostateczne koszty, dokładny przebieg trasy oraz same terminy realizacji mogą jeszcze ulec zmianie.*


