Polski system ASBL jako laserowa odpowiedź na wrogie drony
Wojskowa Akademia Techniczna rozwija autonomiczny system broni laserowej, który w praktyczny i tani sposób rozwiązuje problem rojących się nad głowami bezzałogowców. W dzisiejszych realiach tradycyjna amunicja bywa niezwykle droga i bardzo szybko się kończy, dlatego polski laser wojskowy traktuję jako powiew zdrowego rozsądku w krajowej zbrojeniówce. Koszty operacyjne to zaledwie ułamek kwot, które armie wydają na klasyczne rakiety. W perspektywie dwa tysiące dwudziestego szóstego roku system ASBL wyrasta na fascynujący projekt, któremu warto przyglądać się z czysto pragmatycznego punktu widzenia.
Spis treści:
Jak w praktyce działa broń laserowa WAT
Projekt rozwijany przez polską akademię wojskową to krok w stronę budowy nowoczesnego i w pełni modułowego ekosystemu obronnego. W sercu tego układu znajduje się broń skierowanej energii, która skutecznie eliminuje cele powietrzne za pomocą mocno skupionej wiązki promieniowania elektromagnetycznego. Wystarczy pomyśleć o tym mechanizmie jak o niezwykle sprawnym przesyłaniu ogromnej ilości ciepła bezpośrednio na pancerz wrogiego obiektu.
Dla mnie najciekawsze jest samo podejście do unieszkodliwiania celów. Niszczenie dronów laserem polega tu na fizycznym przepalaniu zewnętrznych powłok, uszkadzaniu kluczowych układów aerodynamicznych lub po prostu na doprowadzeniu do detonacji przenoszonego ładunku wybuchowego. Rozwiązanie to wygrywa z tradycyjnym uzbrojeniem przede wszystkim czystą logistyką. Zamiast martwić się o wiecznie malejące zapasy pocisków, dostajemy nieskończony magazynek. Jedynym wymogiem jest stały dostęp do źródła zasilania. Proces pomyślnej neutralizacji zagrożenia zajmuje zwykle od dziesięciu do dwudziestu sekund ciągłego naświetlania. To wymierny czas, który w trudnych warunkach bojowych sprawdza się naprawdę dobrze.
Niskie koszty zestrzelenia drona to główny argument za systemem ASBL
Prawdziwą przewagą polskiego projektu nad klasyczną artylerią jest chłodna matematyka i brak ukrytych kruczków. Współczesne konflikty zbrojne opierają się na masowo produkowanych oraz wyjątkowo tanich w budowie bezzałogowcach. Drony uderzeniowe typu Shahed dosłownie zalewają niebo, a wysyłanie skomplikowanych i bardzo drogich rakiet przeciwlotniczych na spotkanie z taką maszyną mija się z podstawowym celem budżetowym każdej armii.
Z tego powodu nowy układ uzbrojenia to wyraźny krok w stronę niezbędnych oszczędności finansowych.
- Koszt zestrzelenia drona to w tym przypadku wydatek rzędu zaledwie stu złotych za jeden strzał.
- Kwota ta wynika wprost z naturalnego zapotrzebowania na energię elektryczną, która musi zasilić sprzęt przez kilkanaście sekund intensywnej pracy.
- Eliminujemy w ten sposób obciążające problemy logistyczne związane z magazynowaniem i drogim transportem ciężkiej amunicji konwencjonalnej.
Parametry techniczne i precyzyjne namierzanie celów w locie
Podstawą funkcjonowania omawianego sprzętu jest wysokiej klasy laser światłowodowy. Twórcy systemu deklarują, że moc lasera 10 kW w zupełności wystarczy do sprawnego przekazywania energii cieplnej, która błyskawicznie uszkadza konstrukcje przeciwnika. Z perspektywy projektowej same parametry świetlne stanowią jednak zaledwie połowę końcowego sukcesu całej układanki.
Optyka i radary współpracujące w jednym ekosystemie
Utrzymanie stabilnej wiązki przez kilkanaście sekund w jednym, absolutnie mikroskopijnym punkcie pędzącego obiektu stanowi wyzwanie najwyższej próby. Projektanci z wojskowej akademii radzą sobie z nim dzięki doskonałej integracji wszystkich czujników śledzących. Polscy inżynierowie niezwykle zgrabnie połączyli precyzyjne technologie radarowe z superszybkimi kamerami optycznymi. Taki zgrany duet dba o nieprzerwane i całkowicie płynne pozycjonowanie promienia świetlnego na kadłubie wybranego celu. Bez tak dobrze zoptymalizowanego oprogramowania nawet najbardziej donośny laser byłby całkowicie bezużyteczny w przestrzeni powietrznej.
Fizyka nie wybacza błędów, czyli kiedy zasięg lasera spada
Omawiając zalety finansowe oraz operacyjne, musimy spojrzeć prawdzie w oczy i przypomnieć o barierach wynikających ze sztywnych praw fizyki. Największym wrogiem dla każdej nowej technologii opartej na świetle są nieprzewidywalne warunki atmosferyczne. Gęsta mgła, ulewny deszcz czy nawet gęsty dym unoszący się nad poligonem błyskawicznie weryfikują realne możliwości każdego sprzętu. Cząsteczki wody i zanieczyszczenia zawieszone w powietrzu tworzą niewidzialną barierę, która powoduje gigantyczne rozproszenie wysyłanej wiązki promieniowania.
W efekcie użyteczny zasięg lasera drastycznie maleje, a ilość dostarczanej do powłoki drona energii cieplnej ulega znaczącemu obniżeniu. To sprawia, że urządzenie często potrzebuje znacznie więcej czasu na realizację zadania lub w ogóle nie jest w stanie osiągnąć pożądanego rezultatu. To doskonały dowód na to, że nawet najlepszy na papierze projekt należy zawsze oceniać po brutalnych testach w prawdziwym środowisku operacyjnym, gdzie zmienna pogoda momentalnie niweczy najbardziej misterny plan inżynierów.
Powyższy tekst ma charakter informacyjny i edukacyjny, a jego treść bazuje na udostępnionych do sierpnia dwa tysiące dwudziestego szóstego roku materiałach z początkowych etapów badawczych oraz rozwojowych. Konkretne parametry techniczne oraz realne możliwości sprzętu mogą ulec zmianie w toku dalszych prac, zaś prezentowane tutaj dane oddają wyłącznie stan wiedzy na dzień tworzenia publikacji.


