Funkcja Microsoft Recall trafia na komputery po poprawkach bezpieczeństwa
Kiedy Microsoft zaprezentował światu funkcję Microsoft Recall, marketingowe obietnice o posiadaniu cyfrowej pamięci fotograficznej szybko zderzyły się z brutalną rzeczywistością. Jako osoba, która na co dzień analizuje prywatność w systemie Windows oraz w środowisku macOS, od początku patrzyłam na ten pomysł ze sporym dystansem. Tworzenie wizualnej osi czasu naszej aktywności wzbudziło w pełni uzasadnione obawy. Teraz jednak gigant z Redmond wznawia wdrażanie tego narzędzia na sprzęt klasy Copilot+ PC. Producent zarzeka się, że bezpieczeństwo danych zostało potraktowane priorytetowo, a całość przebudowano tak, aby spełniała rygorystyczne normy prawne, w tym przepisy RODO. Funkcja jest domyślnie wyłączona, co stanowi spory krok naprzód względem początkowej i mocno dyskusyjnej wizji.
Spis treści:
- Czym jest funkcja Microsoft Recall na komputerach Copilot+
- Początkowe problemy z bezpieczeństwem bazy danych Microsoft Recall
- Złośliwe oprogramowanie InfoStealer a niezabezpieczone dane użytkowników
- Śledztwo brytyjskiego urzędu i wpływ na europejskie przepisy RODO
- Nowe zabezpieczenia i szyfrowanie w zaktualizowanym Microsoft Recall
Czym jest funkcja Microsoft Recall na komputerach Copilot+
W dużym uproszczeniu mówimy o oprogramowaniu działającym nieprzerwanie w tle. System operacyjny co kilka sekund wykonuje zrzuty ekranu monitora, budując potężną bazę naszej codziennej aktywności. Pozwala to na późniejsze swobodne przeszukiwanie wyświetlanych wcześniej obrazów, tekstów czy otwartych dokumentów. W erze wszechobecnej chmury Microsoft postawił tu jednak na lokalne przetwarzanie. Aby zrealizować takie zadanie bez usmażenia baterii i całkowitego zablokowania zasobów sprzętu, wymagany jest dedykowany układ NPU. To właśnie dlatego nowość trafia na nową generację urządzeń z certyfikatem Copilot+ PC. Analiza obrazu odbywa się fizycznie na maszynie użytkownika, co w teorii eliminuje konieczność wysyłania danych na zewnętrzne serwery.
Początkowe problemy z bezpieczeństwem bazy danych Microsoft Recall
Początki tego inteligentnego asystenta to doskonały przykład na to, jak pośpiech potrafi przysłonić zdrowy rozsądek. Pierwotna wersja narzędzia budziła przerażenie wśród ekspertów. Powód był bardzo prozaiczny. Gromadzone zrzuty ekranu oraz odczytane z nich informacje tekstowe trafiały do zwykłej, pozbawionej jakiejkolwiek ochrony bazy SQLite. Brak podstawowych mechanizmów sprawiał, że wrażliwe szczegóły biznesowe, poufne konwersacje czy nawet loginy były podawane potencjalnym napastnikom na tacy. Z perspektywy osoby testującej oprogramowanie, był to gigantyczny krok w tył w kwestii ochrony prywatności.
Złośliwe oprogramowanie InfoStealer a niezabezpieczone dane użytkowników
Konsekwencje takiego projektowania usług systemowych były łatwe do przewidzenia. Złośliwe oprogramowanie z rodziny InfoStealer zyskało idealne środowisko do działania. W pierwszej fazie testów infekcja komputera pozwalała na błyskawiczne wyciągnięcie kompletnej historii aktywności ofiary w postaci zwykłego, niezaszyfrowanego tekstu. Dla administratorów sieci korporacyjnych przypominało to tykającą bombę. Ogromne ryzyko dla infrastruktury IT sprawiło, że producent musiał wstrzymać globalną premierę i odesłać to rozwiązanie z powrotem do zamkniętych testów.
Śledztwo brytyjskiego urzędu i wpływ na europejskie przepisy RODO
Kiedy system operacyjny zaczyna przypominać narzędzie do permanentnego monitoringu, reakcja organów regulacyjnych staje się tylko kwestią czasu. Brytyjski urząd ochrony danych ICO natychmiast wszczął szczegółowe postępowanie wyjaśniające. Wnioski z tego śledztwa rezonują bardzo mocno także na rynku europejskim i polskim. Zbieranie telemetrii na taką skalę bez wyraźnej zgody użytkownika oraz pełnego zabezpieczenia plików to otwarty konflikt z wymaganiami RODO. Dla kadry zarządzającej oraz firm wdrażanie takich nowinek bez solidnego audytu wiązało się z ogromnym ryzykiem wysokich kar finansowych.
Nowe zabezpieczenia i szyfrowanie w zaktualizowanym Microsoft Recall
Po dogłębnej analizie zgłoszeń ze strony specjalistów od cyberbezpieczeństwa architektura narzędzia przeszła gruntowną przemianę i obecnie wygląda znacznie bardziej dojrzale. Z punktu widzenia systemowego naprawiono najpoważniejsze braki.
- Usługa jest fabrycznie wyłączona i wymaga świadomej decyzji o aktywacji.
- Wprowadzono szyfrowanie bazy danych zapobiegające kradzieży plików.
- Odszyfrowanie osi czasu wymaga rygorystycznej weryfikacji tożsamości, do czego służy uwierzytelnianie biometryczne oraz systemowe rozwiązanie Windows Hello.
- Administratorzy korporacyjni otrzymali rozbudowane opcje pozwalające na centralne zablokowanie tej funkcji w firmie.
Powyższy tekst ma charakter informacyjny oraz edukacyjny, a zawarte w nim informacje opierają się na danych udostępnionych przez producenta sprzętu. Wymogi systemowe oraz działanie poszczególnych zabezpieczeń mogą ulegać zmianom w wyniku kolejnych aktualizacji oprogramowania.


